Poleca:

Aweo.pl - skuteczne pozycjonowanie.



Polecane Strony:

magdalenastefanska.pl - dentysta Toruń
rol-bud.net - koparko-ładowarka
ntadwokaci.pl - attorney krakow
wgpr.pl - porady windykacja należności
ida.pl - Segmenty w Markach
Zapraszamy.
A A A

NA CICHEJ WSI

 

 

 

Zofja Kowerska

NA CICHEJ WSI

Powieść






— Bałem się wszystkich, nawet Michasia, bałem się nerwowo, instynktownie, jak warjat boi się kaftana, ktory go obezwładnia. Dlaczego się pani nie boję, tego sam nie wiem... Więc pani chce mię słuchać? Pani chce iść ze mną w tę krainę wspomnień?

— Chcę — odparła Helusia, którą przebiegł dreszcz grozy. — Pan mi opowie wszystko...

— I może tym sposobem wyjmę to sobie z pod czaszki! Ale pani mi musi uczynić przyrzeczenie,..

— Jeżeli będę mogła, uczynię je.

— Pani mi musi przysiąc, że pani nigdy, nikomu nie powtórzy moich zwierzeń. Tylko że pani jest kobietą i może nieprzezwyciężenie niedyskretną.

— Słyszałam, jak raz babcia mówiła, że mężczyźni są daleko bardziej niedyskretni od kobiet i że właśnie oni żadnej tajemnicy zachować nie są w stanie.. Ja nie mam doświadczenia żadnego, ale gdy mię która koleżanka prosiła o sekret, tom go dotrzymywała. Wszakże niech pan ode mnie nie wymaga przyrzeczeń. Jeżeli w istocie zasługuję na zaufanie, to niech mi je pan da bez żadnych warunków. Mnie się zdaje, że warunki w tym razie nic nie warte! Jeżeli ja nie mam dość serca na to, by zamilczeć przed innymi o tem co jest tajemnicą cudzą, to mojego gadulstwa nie zwiąże przyrzeczenie.

— A więc bez zastrzerzeń żadnych! — zawołał Konrad. — Ma pani słuszność, zaufanie, to zaufanie zupełne! Zastrzeżenia upakarzają obie strony i dają dowód podejrzliwości, której ja względem pani nie mam. Przyrzeczenie zachowania; tajemnicy daje mi wyraz oczu pani. Uczciwszego wejrzenia nie widziałem w życiu! Wreszcie to nie są tajemnice żadne. Tajemnica to coś, czego wyjawienie mogłoby zaszkodzić czyjemuś szczęściu, czyjejś sławie, czyjemuś powodzeniu. To zaś.

o czem z panią mówić pragnę, to nie może zgubić nikogo i tylko jakieś uczucie niewytłomaczonego wstydusprawia, że pragnę, by pani jedna wiedziała. Niech inni nie podejrzewają we mnie tej hydry wspomnień, tego pociągu, który mię zwraca ku nieszczęsnej mojej przeszłości, tej ciekawości, która mi każe wciąż szukać rozwiązania zagadki i tej wątpliwości nieuzasadnionej, szalonej, której jednak oprzeć się nie mogę, wątpliwości, czy tamto było rzeczywiście stanem nienormalnym i czy raczej chorobą nie jest mój dzisiejszy stan bezsilności fizycznej i bezpłodności umysłowej. Tamtego zapomnieć nie można, jak się nie zapomina chwil najwyższego szczęścia i najwyższej potęgi.

Helusia czuła się zmieszana i nieswoja. Poczęło ją trapić przypuszczenie, że Konrad, jeżeli był w tej chwili zdrów zupełnie, mógł w każdej chwili powrócić do stanu nieprzytomności. Rozmyślała o tem, coby uczyniła, gdyby przystęp furji zdarzył się w tej chwili.

Konrad tymczasem mówił z zapałem i zdawał się chwytać z rozkoszą sposobność uczynienia zwierzeń postępującej obok niego dziewczynie.

— Jakem ja sobie wypoczął wtedy od codzienności, od szarej przędzy życia! Mali ludzie, małe względy i małe przyczyny nie istniały dla mnie!

— Będę bronić codzienności życia — rzekła Helusia, rada, że zdołała uchwycić jakąś myśl, którą egzaltacji Konrada przeciwstawić mogła. — Życie jest śliczne! Niech pan pomyśli... jest słońce dla wszystkich, lato dla wszystkich... a dla nas jeszcze muzyka...

Spojrzał swym niezwykle błyszczącym wzrokiem na uśmiechnięte usta Helusi, objął potem wzrokiem całą jej postać i rzekł głosem w którym odczuwały się dźwięki gorętsze;

— Prawda, życie bywa śliczne w niektórych swych przejawach. I słońce jest piękne i lato i muzyka... i dobra jest obok człowieka dusza wzbudzająca ufność...

Pani Gozdawina szukała Helusi i przerwała jej rozmowę z Konradem. Zaczynała się trochę niepokoić tą wyłączną przyjaźnią do wnuczki. Najprzód chciałaby była Helusię jak najpóźniej zamąż wydać, a wiedziała, że takie przyjaźni często w miłość się zamieniają; powtóre zapomnieć nie mogła, że Konrad niedawno powrócił z zakładu dla chorych umysłowo. Postanowiła pomówić z Helusią i zamknęła się z nią w swoim pokoju. Ale Helusia uspokoiła jej obawy.

— To jest bardzo nieszczęśliwy człowiek — rzekła — i dlatego nie unikam jego towarzystwa. Często mię on męczy. Jest przy fortepianie kapryśny, wymagający i despotyczny, a gdy rozmawiamy sam na sam, jest czasem dziwny... egzaltowany i niezrozumiały

dla mnie. Często miałabym ochotę ód niego uciekać i dziś byłam mimowoli wdzięczna babci, że naszą rozmowę przerwała. Nie uciekam od niego, bo skoro wzbudziłam w nim zaufanie, więc mogę czasem trochę go pocieszyć, trochę mu przyjść z pomocą... Ale niech się babcia nie boi.

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 44 Następna »